Ropa, Ormuz i ceny paliw w Polsce – rozmowa z Danielem Obajtkiem o realnych zagrożeniach rynku

W kontekście napięć na Bliskim Wschodzie i ich bezpośredniego wpływu na ceny paliw w Polsce, rozmawiamy z Danielem Obajtkiem – Posłem do Parlamentu Europejskiego i byłym Prezesem Zarządu ORLEN. W rozmowie poruszamy kwestie bezpieczeństwa dostaw, sytuacji na rynku ropy oraz możliwych scenariuszy dla cen paliw w najbliższych miesiącach. Rozmowę przeprowadził Mirosław Szul, Redaktor Naczelny Petrol24.pl.

Mirosław Szul: Jak blokada tankowców w cieśninie Ormuz wpływa dziś na bezpieczeństwo dostaw ropy do Polski i Europy Środkowej?

Daniel ObajtekDaniel Obajtek: Blokada w cieśninie Ormuz nie oznacza dziś jeszcze fizycznego przerwania dostaw ropy do Polski i Europy Środkowej, dzięki dywersyfikacji importu.

Jednocześnie przez ten szlak przechodzi ok. 20% światowej podaży, więc rynek reaguje natychmiast wzrostem cen.

Ostrzeżenia – jak to ze strony prezesa Shella o możliwych niedoborach energii w Europie w perspektywie miesiąca – pokazują skalę ryzyk.

Na dziś są raczej sygnałem napięcia niż realnych braków, problem polega na tym, że rynek już wycenia najgorszy scenariusz.

Czy obecne ceny paliw na stacjach w Polsce – mimo napięć na Bliskim Wschodzie – są adekwatne do poziomu ceny baryłki ropy i kursu dolara?

Obecne ceny paliw trudno uznać za w pełni adekwatne do ceny baryłki ropy Brent i kursu dolara.

Przy poziomie ok. 104-112 USD za baryłkę i dolarze poniżej 3,70 zł ceny detaliczne w Polsce zawierają już wyraźną premię za ryzyko.

Rynek wycenia scenariusz pogorszenia sytuacji, który jeszcze się nie zmaterializował.

Za rządów PiS wysokie ceny paliw były przedmiotem silnej krytyki ze strony ówczesnej opozycji – jak ocenia Pan dzisiejszy poziom cen w porównaniu do tamtego okresu, biorąc pod uwagę aktualne notowania ropy i USD?

W porównaniu z końcówką rządów PiS dzisiejsze ceny są mniej korzystne w relacji do ropy i dolara.

W 2023 roku przy Brent ok. 90 USD ceny detaliczne były relatywnie niższe niż dziś.

To sugeruje większe przenoszenie kosztów i ryzyka na konsumenta, i poprawia wpływy fiskalne państwa.

Czy Pana zdaniem obecny rząd właściwie reaguje na ryzyko wzrostu cen paliw wynikające z sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej?

Reakcja rządu jest spóźniona i ograniczona. Przy tak silnym impulsie geopolitycznym potrzebne jest aktywne zarządzanie marżami i jasna polityka stabilizacyjna.

Działania mają dziś charakter punktowy, a nie systemowy.

Tymczasem część krajów europejskich już podjęło działania stabilizujące ich rynki i wprowadziło mechanizmy chroniące konsumentów i przemysł.

Jaką rolę w stabilizowaniu cen paliw w Polsce powinien dziś odgrywać ORLEN – i czy ta rola zmieniła się względem okresu, gdy był Pan jego prezesem?

Rola ORLENU powinna dziś polegać przede wszystkim na stabilizowaniu rynku, a nie na biernym przenoszeniu całej zmienności globalnej na odbiorców detalicznych i hurtowych.

Oznacza to zapewnienie ciągłości dostaw, odpowiedzialną politykę zapasów oraz ograniczanie nadmiernych wahań cen w okresach napięć. To kluczowe dla bezpieczeństwa rynku.

Na ile infrastruktura logistyczna – w tym Naftoport w Gdańsku, magazyny PERN oraz dywersyfikacja dostaw ropy realizowana przez ORLEN w poprzednich latach – zapewniają dziś Polsce realne bezpieczeństwo energetyczne w przypadku długotrwałych zakłóceń?

Polska ma dziś realne zaplecze bezpieczeństwa: Naftoport, magazyny PERN i dywersyfikację dostaw. To pozwala utrzymać ciągłość dostaw nawet przy poważnych zakłóceniach globalnych, choć nie chroni przed wzrostem cen na rynku światowym.

W obszarze gazu kluczowe znaczenie mają kontrakty zawarte przez ORLEN w czasie, gdy zarządzałem spółką – głównie ze Stanami Zjednoczonymi – oraz inwestycje w transport LNG, które kolosalnie wzmocniły bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Czy w obecnych warunkach geopolitycznych grozi nam gwałtowny wzrost cen paliw w Polsce, a jeśli tak – jakie scenariusze uważa Pan za najbardziej prawdopodobne w perspektywie najbliższych 3-6 miesięcy?

W perspektywie 3-6 miesięcy bardziej prawdopodobna jest wysoka zmienność niż jednorazowy skok cen. Jeśli napięcia opadną, ceny mogą się ustabilizować.

Jeśli jednak kryzys się przedłuży, poziom powyżej 7 zł za Pb95 i 8 zł za diesla może stać się nową normą przy braku aktywnej i ciągłej interwencji państwa.

Czy Polska ma szansę wykorzystać obecny kryzys paliwowy jako impuls do przyspieszenia transformacji energetycznej i jak ocenia Pan tempo rozwoju infrastruktury ładowania aut elektrycznych w Polsce, w tym sieci Orlen Charge i jej polityki cenowej?

Polska miała realny potencjał, by być dziś znacznie dalej – zarówno technologicznie, jak i inwestycyjnie – i budować większą niezależność energetyczną. Obecny kryzys pokazuje koszt decyzji o zatrzymaniu projektów SMR oraz wyhamowania programu energetyki jądrowej.

Byliśmy w momencie, w którym można było przyspieszyć budowę stabilnych źródeł energii i ograniczyć wpływ szoków geopolitycznych.

Zamiast tego nastąpiło wyhamowanie, co dziś oznacza większą wrażliwość systemu i wyższe koszty.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mirosław Szul / Petrol24.pl

Dodaj komentarz

Twój email nie będzie widoczny w treści komentarza.
Wszystkie pola oznaczone * są wymagane.